Angielski dla Scecjalistów

Język angielski dla logistyków Język angielski dla opiekunów

Miejsce na Twoja reklamę [ kontakt ]

Słownik specjalistyczny *
* wersja rozwojowa

Troszkę o popkulturze…

”I can get no satisfaction!”- śpiewali za czasów rewolucji kulturalnej lat 60-tych Rolling Stone’si w proteście wobec wszechobecnej popularyzacji określonych zachowań krępującej młodych bojowników o wolność przed wyrażaniem własnego „ja”, pragnących pewnej oryginalności i swobody obyczajowej. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się takie legendy jak Beatlesi, Jimmy Hendrix, a jeszcze wcześniej Elvis Presley i wiele, wiele innych ikon muzyki, które na stałe zapisały się na kartach historii nie tylko jako wybitne persony świata kultury, ale przede wszystkim zapamiętano ich jako symbol rewolucji i przewrotu. Co łączyło te osobistości? Oczywiście rock’n roll! Muzyka ówcześnie potępiana przez pewną część opinii publicznej ( przyrównałabym ich poglądy do tych wyznawanych współcześnie przez poddanych Ojca Dyrektora), ze strony pewnych odłamów, nazywana diabelską, chaosem pochodzącym wprost z piekielnych czeluści i bla bla bla… A tak naprawdę, o co chodziło tej grupie młodych, wyzwolonych ludzi? O zaprzestanie szerzącemu się konformizmowi, zakłamaniu i obłudzie. Byli to ludzie walczący o prawdę i szacunek. Na setkach stronic rozpisywać można byłoby się o tym ile dobrego zrobili dla muzyki i kultury. Poprzestańmy jednak na jednym słowie: REWOLUCJA. Wypowiadając się tak wzniośle na temat muzyków grających rock’n rolla, tym większa szkoda, że obserwując poczynania współczesnych ’artystów’, można odnieść wrażenie, iż cały ten ich przewrót obrócił się wniwecz…

Otwieram pierwszą z brzegu gazetę a tu zewsząd tandetne nagłówki typu: „Doda uznana najlepszą wokalistką!”, „Feel polskim U2!”, „Gosia Andrzejewicz laureatką kolejnego wyróżnienia!” Przemożna i bezsilna złość ogarnia człowieka, kiedy zdaje sobie sprawę z tego, jakie pranie mózgu robią mu te wszystkie hańbiąco skomercjonalizowane media. Lennonie, Presley’u! Na cóż wasza twórczość, tytuły, skoro wiadomo, że ’’Królowa jest tylko jedna?!” Czy to dzisiejsi odbiorcy to takie bezguścia, czy też może ludzie odpowiedzialni za promowanie i lansowanie tego wszystkiego zwanego mianem popkultury, serwują nam taki kicz? Zdecydowanie wybieram tą drugą opcję. Jako przeciętny adresat, choćbym nie wiem jak ubolewała nad jałowością obecnej sceny muzycznej, nie mam większego wpływu na jej kształt. Owszem mogę założyć zespół, mogę śpiewać i wymyślać cokolwiek, na co przyjdzie mi ochota. Ba! Jeżeli się postaram to będę i gwiazdą, (czemu nie, skoro nawet Jola Rutowicz nią została, to nie powinno być problemu z uzyskaniem takiego tytułu). Załóżmy, że uda mi się pokonać wszystkie bariery stojące na przeszkodzie i drzwi kariery stoją przede mną otworem( uprzednio musiałam oczywiście zatańczyć na lodzie, znieść krytykę Czarnej Mamby no i może dodajmy do tego jeszcze parę popiskiwań w „Jak oni śpiewają”- teraz to już na pewno będę gwiazdą). Tak, więc wracając do meritum- zaczynam robić karierę. I tu zaczynają się schody… Grube ryby nie pozwolą mi na swobodę artystyczną- jestem tylko narzędziem w ich ręku, maszyną do zarabiania pieniędzy mającą dostarczyć taniej rozrywki rzeszom spragnionych wrażeń fanów. A wydawało się, że to tak łatwo… Jednakże czy nie jest to tak, że i my poniekąd jesteśmy odpowiedzialni za ten stan rzeczy? Przecież to my, całe społeczeństwo masowe, nie widząc alternatywy, zgadza się na taki stan rzeczy. A gdyby jakaś rewolucyjka? Choćby, np. pod postacią jakiegoś bojkotu utworów o tekstach typu: „… będę brał cię, w aucie…”. Cóż, wszystko w naszych rękach…

W każdym bądź razie, marzy mi się dzień, kiedy nasze społeczeństwo doświadczy pewnej zmiany tak długo wyczekiwanej, przez co poniektórych, kiedy włączę radio czy też TV i usłyszę artystę na miarę ikon lat zaprzeszłych. Kiedy wydarzy się coś, co sprawi, że wykrzyczę: „Wow! To jest coś!” Show biznes tylko czeka na taki zastrzyk energii(zastrzyku finansowego nie potrzebuje, wystarczająco jest nim naszpikowany-przynajmniej ten zagraniczny,…bo polski troszkę kuleje, ale spokojnie i tutaj znajdzie się jakieś remedium- polski premier zawsze coś wymyśli. Pan Tusk już nawet-czym skrzętnie się chwali przy każdej nadarzającej się sytuacji- rezygnuje z lotów czarterowych na rzecz oszczędności tak brawurowo zapowiadanych przez jego rząd. Tak, więc jeszcze tylko ciach! prach! pozbawi pomostówek paru frakcji zawodowych i pieniądze znajdą się nawet i na polski show biznes).

Już tak gwoli wyjaśnienia… to nie jest tak, że obecna kultura popularna, to totalne dno i pośród rzesz gwiazd nie spotkamy żadnej większego formatu. Na szczęście zachowało się jeszcze paru słusznie nazwanych tym tytułem i nie pozostało chyba nic więcej jak dopingować naszych artystów w jakże ciężkiej przeprawie zwanej karierą. A któż wie, może gdzieś tam znajdują się jakieś nieoszlifowane diamenty, które tylko czekają na stosowną chwilę, by wybudzić z letargu naszą społeczność?

Autorka: Agnieszka Kosydar

Dodał/a: Redaktor
Dodano: 2008-12-30 14:30:37
Wyświetleń: 1655
Wydruków: 573

ROZUMIEM Nasza strona używa pliki cookies aby umożliwić zakupy oraz wysoki standard obsługi.
Jeżeli nadal chcesz korzystać z serwisu, musisz wyrazić na to zgodę. Możesz również zmienić ustawienia dotyczące cookies.